Całe życie musi być oddawaniem czci Bogu

Ojciec Daniił Sysojew

Ojciec Danił Sysojew jest rosyjskim duchownym. Urodził się w 1974 r. w Moskwie, a święcenia kapłańskie otrzymał w roku 2001. Jest autorem książki “Летопись начала”, jednej z najlepszych odpowiedzi prawosławnych na teorię ewolucji, oraz dziesiątek artykułów na tematy antysekciarskie. Od 2004 do 2009 roku, gdy poniósł męczeńską śmierć, aktywnie się zajmował  pracą misjonarską, zwłaszcza wśród muzułmanów. Udało mu się nawrócić na Prawosławie wiele ludzkich dusz. 20 listopada 2009 roku został zastrzelony przez nieznanego sprawcę w świątyni, gdzie służył. Publikujemy pierwszą część jednego z ostatnich wywiadów Ojca Daniła. Druga część ukaże się za tydzień.


Dla chrześcijanina całe życie musi być oddawaniem czci Bogu

Jeden z ostatnich wywiadów Ojca Daniła Sysojewa, który przeprowadziła Jelena Tjulkina.

Jak Cerkiew Prawosławna rozumie świątobliwość, w czym tkwi jej istota?

Świątobliwość to dobra cześć do Pana Boga. Ujawnia się w stosunkach człowieka i Boga oraz w stosunkach ludzi. Apostoł Jakub powiedział: prawdziwa świątobliwość — to «troska o wdowy i sieroty i pozostanie nieskalanym przez świat » (por. Jk. 1, 27). 

Świątobliwy człowiek oddaje cześć Bogu nie tylko modlitwami lub świętymi obrzędami, lecz i całym życiem. Na przykład Pani teraz nagrywa wywiad i ten wywiad musi być formą czci do Pana Boga. Jeśli Pani dokona tego dla własnej pychy, będzie to zła cześć, bo Pani oddaje cześć swojej próżnej sławie.  W imię czego człowiek żyje – to pytanie ujawnia, jakim on jest. Świątobliwość obejmuje i sposób życia, i przede wszystkim prawidłowy system motywacyjny. Nieprawidłowo zmotywowane postępki powodują nieprawidłowe czyny. Bardzo ważne jest pamiętać o tym, ponieważ ta mała rzecz często doprowadza do pomyłki. Ludzie myślą, że najważniejsze to dokonać czegoś, a w imię czego, to nieważne. Ale wszystko działa odwrotnie. Ofiarowanie się ateisty w oczach Bożych jest mniej cenne, niż ofiarowanie się  prawosławnego chrześcijanina, ponieważ można się ofiarować i w imię fałszywej idei, wypełnić się pychą i w taki sposób  zgubić swoją duszę. A prawosławny człowiek może się ukorzyć, wychwalać Twórcę i w taki sposób zbawić się.

Czy można w warunkach współczesnego życia być świątobliwym?

Apostoł Paweł mówi: « Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki » (por. Hbr. 13, 8). Jeżeli Chrystus jest ten sam, to każdy człowiek, zjednoczony z Chrystusem, może być tak samo nieskalany przez świat, jak i wcześniej. Jak powiedział Jan Złotousty: «I Bóg jest teraz ten sam, i diabeł jest ten sam, ale Hiob także jest ten sam». Tak wcześniej, jak i teraz, jedyne schronienie przed atakami zła – to Pan Bóg, w którym jest nasza nadzieja, moc i sława. Zwłaszcza dlatego musimy się uczyć zawsze wychwalać Boga. Niektórzy twierdzą, że kiedy zaczną służyć Bogu, żyć świątobliwie, zostaną nienormalnymi w oczach społeczności, jak białe kruki. Przecież to dobrze! Świątobliwy człowiek będzie zawsze białym krukiem. Po co być czarnym krukiem?! Świątobliwemu człowiekowi nie przeszkadza nic: ani Internet, ani telefon komórkowy, ani inne sprawy techniczne. Przez telefon można umówić się, na przykład, na Spowiedź i Komunię chorego. W Internecie można odnaleźć prawosławną książkę lub przekłady świętych ojców. Przez satelitę można  dostosować nawigację, zorganizować pielgrzymkę. A sama w sobie satelita jest taką samą rzeczą, jak telefon albo rakieta, zupełnie obojętną wobec Boga. Na Rusi mówili: z tego samego drzewa jest tak maczuga, jak i ikona. A czasy są tu zupełnie nieważne. Jak mówił  św. Atanasjusz: «Jesteśmy przyzwyczajeni służyć nie czasom, lecz Bogu». A służyć Bogu można wiecznie, zawsze, w każdym miejscu i w każdej chwili.

Po co trzeba być świątobliwym?

Żeby odziedziczyć Królestwo Niebieskie. Kiedy ktoś przechodzi na prawosławie z judaizmu, islamu, pogaństwa, Cerkiew w trakcie przystąpienia pyta go: «Po co przyszedłeś tutaj?» On odpowiada: «Przyszedłem tutaj, żeby nauczyć się od Cerkwi prawdziwej wiary». Cerkiew pyta: «Jakie korzyści chcesz otrzymać z prawdziwej wiary?» Poprawna odpowiedź będzie: «Życie wieczne i błogosławione». Można powiedzieć, że chrześcijanie są wyrachowani. My nie rozumiemy cnoty stoickiej, kiedy ktoś czyni dobro w imię dobra. My czynimy dobro w imię Królestwa Niebieskiego i Boga. Można porównać chrześcijanina do zakochanego człowieka. Zakochany człowiek chce być razem z ukochaną osobą, a najlepiej – ożenić się albo wyjść za mąż. Właśnie tacy są i chrześcijanie: oni są «wyrachowani» i chcą być wiecznie z Chrystusem i Ojcem. W imię Jego są świątobliwymi.

Jest wspólny troparion męczennic, który bardzo dobrze oddaje istotę chrześcijańskiej świątobliwości: «Ciebie, mój Narzeczony, kocham i, szukając Ciebie, cierpię, ukrzyżuję się i chowam się z Tobą w Twoim chrzcie, i znoszę męki w Twoje imię, żebym królowała z Tobą, i umieram w Twoje imię, żebym żyła z Tobą; ale przyjmij mnie jako ofiarę nieskalaną, złożoną Tobie z miłością!» Takie jest znaczenie chrześcijańskiej świątobliwości. 

Jakie było tłumaczenie świątobliwości w Starym Testamencie?

Świątobliwy człowiek w Starym Testamencie chroni przymierze z Bogiem, spodziewa się, że Bóg go zbawi, i w nadziei na to przymierze wykonuje święte rozkazy. Stary Testament zostawił nam przepiękne śpiewy ku chwale przykazań Bożych. W psalmach tych śpiewamy: «Słowa twoje są mi droższe niż złoto i diament, są One słodsze niż miód płynący z plastra, są jako czysta woda, one są moją ozdobą, jestem z nich dumny». W Starym Testamencie widzimy uwielbienie dla Prawa, nie jest to po prostu formalne wykonanie przykazań – jako przymus. Nie uważam, że ktoś może śpiewać ku chwale kodeksu karnego. Postrzeganie przykazań jako niesamowitej symfonii i piękna – to podstawa świątobliwości Starego Testamentu. Słowo «dobrotolubie» trzeba dosłownie tłumaczyć jako „przyjaźń z pięknem». Zwłaszcza Stary Testament dał nam naukę o tym, że czynienie dobra to piękno, co potem przejęło prawosławie. W tym postrzeganiu można jednak zboczyć z właściwej ścieżki. Prawo może przyćmić Boga, jak przyćmiło Go u faryzeuszy. Ale samo w sobie to postrzeganie jest przepiękne. Tę harmonię prawdy czuli starożytni patriarchowie, prorocy, święci, apostołowie. Dlatego możemy powiedzieć, że my jesteśmy spadkobiercami świątobliwości nie tylko apostołów i świętych Nowego Testamentu, lecz także świętych Starego Testamentu. To nie przypadek, że na każdym nabożeństwie modlimy się: «Błogosławiony jest Bóg ojców naszych, Abrahama, Izaaka i Jakuba ». Oni są naszymi ojcami, chociaż wielu z nas nie jest Żydami według ciała, my przyjmujemy ich jako naszych rodzonych ojców, ponieważ uczestniczymy w tym samym przymierzu, czujemy, podziwiamy niesamowitą harmonię Starego Testamentu.

Co nowego chrześcijaństwo przyniosło światu, w porównaniu z etyką przedchrześcijańską?

Jeśli wcześniej czekano na zbawienie, to teraz ono nastąpiło. Jeśli wcześniej tylko spodziewaliśmy się zbawieniu, teraz już jesteśmy zbawieni Chrztem. Pozostało nam tylko zachować i pomnożyć ten dar. My już zostaliśmy dziećmi Bożymi poprzez Chrzest, Bierzmowanie i  Świętą Komunię. Jak mówił Pan Bóg: «Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli» (por. Lk. 10, 24). My jednak teraz i widzimy, i słyszymy. Dla nas nie ma etyki, my mamy przykazania. Etyka – to wymysł ludzki, próba w jakiś sposób skodyfikowania wymogów sumienia. Ona nakazuje, żeby nas szanowano, że musimy być dobrymi chłopcami, więc dlatego musimy myć zęby, nie przeklinać. A czym są przykazania? To stosunki osobiste między Bogiem i człowiekiem. «Jeśli Mnie kochacie, podążajcie za Mną». Jedno jest, kiedy mówimy o stosunkach osobistych Boga i człowieka, a zupełnie inne – kiedy mamy przepis, który nie wiadomo, dlaczego istnieje w świadomości społecznej…

Ludzkość jest już zbawiona śmiercią Chrystusa, ale czy to oznacza, że na odstępców teraz czeka poważniejsza kara, niż przed Chrztem?

Jan Złotousty mówił, że w Starym Testamencie kara za grzech była mniejsza niż teraz. Ale teraz też kary są różne. Muzułmanie nie wiedzą nic o Chrystusie, ale będą odpowiadać za swoje złe czyny według sumienia. A jeśli ktoś znał Chrystusa i odrzucił  Go, nie zaufał Mu, ten będzie odpowiadał przed Ojcem za krew Syna. Ojciec powie mu: «Dla ciebie Chrystus przelał krew, a tyś ją podeptał. Jesteś zabójcą Mojego Syna».

W czym jest różnica między świątobliwością mnicha i osoby świeckiej?

Jan Złotousty mówił tak: mnich różni się od świeckiego tylko przysięgą celibatu. Przykazania są te same tak dla mnicha, jak i dla świeckiego. Głównym zadaniem człowieka jest służyć Bogu w każdym miejscu. Dla mnicha to jest łatwiejsze, dla człowieka rodzinnego jest jednak bardziej skomplikowane. W każdej rodzinie są pokusy, ponieważ życie wymaga troski o dobra materialne. Dobra materialne nie są ani dobre, ani złe same w sobie, ale przywiązanie się do nie jest złe. W czym tutaj tkwi niebezpieczeństwo? Możemy zanurzyć się w próżności świata i pożądaniu bogactwa. Dla mnichów też istnieją pokusy. Niestety, czasami mnisi zapominają o przysiędze niezdobywania. Takie pokusy można przezwyciężyć tylko zaufaniem do Boga. Człowiekowi rodzinnemu jest jeszcze trudniej wykonywać przykazania – ponieważ odpowiada on za swoich bliskich. Jednak nagroda jego też będzie mniejsza, ponieważ mniej służy Bogu. Trzydziestokrotny owoc przynoszą Bogu ludzie rodzinni, sześćdziesięciokrotny owoc – ci, którzy  są w stanie wdowieństwa, a stokrotny – dziewice. To tradycyjne objaśnienie owoców rosnących na dobrej ziemi. Ale trzydziestokrotny owoc Bogu – to już wielki owoc, wielkie plony. Spróbujcie z jednego nasionka uzyskać 30 ogórków! To już dużo, ale można jeszcze więcej. Chrześcijaństwo zna dwa pojęcia: «dobrze» i «jeszcze lepiej». Małżeństwo — przepiękna rzecz, ale jeszcze piękniejszy jest monastycyzm.

Trzeba dążyć do lepszego, do monastycyzmu?

U nas na Rusi właśnie tak robiono. Małżonkowie wychowywali dzieci, starzeli się i odchodzili do monasteru, żeby duchowo wznosić się wyżej, na przykład Piotr i Fewronia. To był ważny fundament małżeństwa, ponieważ ludzie rozumieli, że muszą wspólnie dążyć do Boga. A jednak, godziwe, błogosławione małżeństwo to nie jest po prostu obywatelskim współżyciem. Poświęcone przez Boga małżeństwo, gdzie wszystko wykonuje się ku czci Bogu, gdzie mąż odpowiada za wszystko, ponieważ jest głową, religijnym przywódcą, a żona jest posłuszna mężowi, pomaga mu zapewnić życie codzienne, i oni wspólnie wychowują dzieci — to gatunek służby Bogu, który im przyniesie wielką nagrodę w niebie.

/cdn/


Źródło
Wywiad został opublikowany w czasopiśmie „Tołk i polza” w roku 2009, zaledwie kilka miesięcy przed zabójstwem ojca Daniła Sysojewa.W formie elektronicznej publikowany jest po raz pierwszy. 

Tłumaczenie z rosyjskiego: Dimka Savova
Redakcja: Agnieszka Chmiełowiec

Autor

Redakcja orthodox.fm - Portalu Medialnego Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej.