Modlitwa zmienia tok historii świata

Protojerej Andrej Tkaczev

Nadszedł czas, kiedy chrześcijanie weszli w okres postu i modlitwy. Trudno nam ograniczyć rozkosze życia, a jeszcze trudniej wzmocnić modlitwę. A obecnie świat dotarł do momentu, kiedy nasza modlitwa jest mu szczególnie potrzebna. Zapewne wydaje się nam, że od dawna nie ma między nami ludzi mocnych w modlitwie, że jesteśmy słabi. Ale w swoim kazaniu rosyjski ksiądz Andrej Tkaczow mówi nam o czymś ciekawym – o sile modlitwy słabeuszy. W tym tygodniu przedstawimy pierwszą część jego kazania.


Modlitwa zmienia tok historii świata – część I

 

Wiecie, że pokuta i modlitwa zmieniają tok historii, a zamysł Boga odnośnie człowieka zmienia się w zależności od pokuty, modlitwy i działań samego człowieka. Tj., nie ma predestynacji, nie ma raz na zawsze przeznaczonych wydarzeń jako kara albo nagroda dla konkretnego człowieka. Zamysły Boga względem nas stale się zmieniają w zależności od tego, jak się zachowujemy. I historia świata ciągle się zmienia zależnie od tego, czy ludzi pokutują, czy nie pokutują, czy poprawiają się, czy nie poprawiają, czy żyją tak, czy odwrotnie. Oznacza to, że historia oddycha, nie wydarza się po prostu według sztywnych praw, nie porusza się po prostej jak samochód, z góry przeznaczonej trajektorii. Nie, historia świata ciągle, w każdej chwili przysłuchuje się zmianom w ludzkim życiu i w zależności od tego się zmienia. Pragnę wam powiedzieć, że my, grzesznicy, nie musimy pokładać ufności jedynie w modlitwach świętych. My, grzesznicy, możemy też sami sprawić, by zadziały się niektóre ważne i ciekawe rzeczy.

Istnieje pewna dziewiętnastowieczna historia, która opowiada o urzędniku, który popadł w niełaskę niemal u samego cesarza. Oczerniono go w jakimś ministerstwie, pozbawiono posady. Zaczął głodować, nie był w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb, błąkał się. Nie stać go było na wynajęcie mieszkania, znalazł się ze swoją rodziną w bardzo trudnej sytuacji i nie wiedział, co dalej robić. Dawniej, kiedy jeszcze miał pieniądze, często zatrzymywał się u niego pewien mnich ze Sołowieckiego monasteru. Przyjeżdżał do Petersburga w sprawach monasteru i zatrzymywał się u niego. Ten mnich tak mu powiedział: „Mam przyjaciół u cesarza. Mogę poprosić swoich przyjaciół, by porozmawiali z cesarzem i cesarz zmieni swój stosunek do ciebie. I wrócisz na swoją posadę”. Urzędnik go zapytał: „A co muszę zrobić by tak się stało?“ Mnich odpowiedział: „Potrzebuję dużo pieniędzy, ale drobnych. Rozmień dużo pieniędzy po kopiejce, po pół kopiejki, po ćwiartkach. Przygotuj mi pełną kieszeń rozmaitych drobnych pieniędzy“. Urzędnik rozmienił kilka rubli, mnich napełnił kieszenie drobnicą i wyszedł. Nie było go cały dzień, potem wrócił i powiedział: „Wszystko będzie dobrze, czekaj na dobre wieści. Wszyscy przyjaciele cesarza, których znam, powiedzieli, że porozmawiają z cesarzem w twojej sprawie i że wszystko ułoży się jak trzeba“. I rzeczywiście, po kilku dniach urzędnik otrzymał polecenie, by stawić się u cesarza. W piśmie było napisane: „Sprawa Pana jest rozwiązana, Pańscy oszczercy zostali ujawnieni. Proszę wracać do swojej pracy. Proszę wybaczyć nam, został popełniony błąd służbowy“. Urzędnika ogarnął zachwyt, nie wiedział jak podziękować tym przyjaciołom cesarza. Dlatego naciskał mnicha pytaniami: „Kim są ci przyjaciele, którzy mi pomogli?” Wtedy mnich mu odpowiedział: „Wiesz, to są wszyscy żebracy, którzy siedzą przed świątyniami po całym Petersburgu. Dawałem każdemu żebrakowi monetę i mówiłem: „Proszę Cię, pomódł się do Boga, ale naprawdę się pomódl“”. Nie wiem czy wiecie, że są żebracy, którzy się modlą do Boga, i tacy, którzy się do Boga nie modlą. Dobry jest taki żebrak, który się modli do Boga. Modlitwa żebraka to coś całkiem specjalnego. Modlitwa chorego jest bardzo silną modlitwą, modlitwa małego człowieczka, niewinnego, czystego, to silna modlitwa. Modlitwa księdza, który kocha Boga, jest silną modlitwą. Modlitwa biedaka, kaleki, człowieka ubogiego, to bardzo silna modlitwa. Ci niedołężni w istocie zarabiają na chleb przez modlitwę – dzięki imieniu Chrystusa jedzą chleb, karmi ich imię Jezusa Chrystusa. Proszą: „Dajcie mi jałmużnę w imię Chrystusa“. Dają im, oni to jedzą – to znaczy, karmi ich imię Chrystusa. Jeśli ci ludzie boją się Boga i modlą za wszystkich, którzy im coś dali, to ich modlitwa ma wielką siłę. Nie myślcie, że wszyscy oni są tylko pijakami i darmozjadami. Tam, może, siedzi jakiś sługa Boży, jakiś ukryty święty. Bo jeśli by Wasilij Błażennyj żył dzisiaj, w ten sam sposób, jak wtedy, siedziałby, siny z zimna, przy przedsionku cerkwi, bosy, bez butów; trząsłby się z zimna i prosiłby o kopiejkę. Jeśliby błogosławiona Ksenia żyła, ona też by chodziła wokoło tej czy innej świątyni, w swojej czerwonej spódnicy i zielonej kamizelce, i tak samo by prosiła o jałmużnę i nikt by nie wiedział, że jest świętą. Nie napisano jej na czole: „Jestem świetą“. Nikt by jej nie rozpoznał wśród biedaków. Więc, ten mnich miał silną wiarę. Rozdał każdemu z tych przyjaciół Bożych po kopiejce i każdego poprosił: „Pomódł się do Boga za sługę Bożego, powiedzmy, Mikołaja – jego sprawy źle się mają. Koniecznie się pomódl“. I tak spotkał powiedzmy tysiąc żebraków, obszedł 300 świątyń. Do tysiąca rąk włożył kopiejkę i poprosił każdego o modlitwę. Chrystus się Sam poniżył, Sam był ubogim, Sam żył w ubóstwie. Chrystus lubi biedaków, bo Sam był ubogi, chodził boso po ziemi. Jezus przyszedł z Niebios na ziemię i urodził się w grocie dla zwierząt. My urodziliśmy się w szpitalu położniczym, a on – w grocie. My leżeliśmy na materacach, owinięci pieluszkami z bawełny, a On leżał na słomie. Chrystus szczególnie kocha ubogiego człowieka, zwłaszcza jeśli ubogi ma w siebie strach Boży. Chrystus przygotuje mu na Niebiosach wielką nagrodę. Setka biedaków to to samo, co jeden święty. Setka słabych grzeszników, którzy mają wiarą, to to samo, co jeden święty. Nie należy myśleć, że musimy się modlić tylko do jednego wielkiego świętego. Zgromadziła się setka grzeszników i modli się do jednego świętego, żeby się on pomodlił za nich. To jest dobrze. Ale może się tak stać, że święty nam z Niebios powie: „Słuchajcie, jest was tutaj ze sto ludzi. Zacznijcie modlić się sami uważnie o to, czego pragniecie. Wszyscy razem, jednymi ustami, jednym sercem, jeden o drugim. Ty o niej, ona o tobie. Im więcej was, tym lepiej. Chociaż sami jesteście słabi, razem jednak jesteście mocni“. Czym jest Cerkiew? Żadna jednostka nie ma wartości sama w sobie. Czym jest jedynka – jeden człowiek to nic na tym świecie. Można minąć go, zapomnieć o nim, nie wiedząc – żyje, czy już nie. A jeśli ludzie zgromadzą się wszyscy razem, to jest już Cerkiew. Ludzie wierzący, zgromadzeni razem są siłą. A człowiek wierzący, który istnieje oddzielnie, to asceta fałszywy, to nikt. Ponieważ naszych sił pozostało niewiele i nie ma wśród nas Symeona Słupnika a takiego jak Serafim Sarowski, być może, wśród nas też już nie będzie. Ale kiedy wszyscy są zgromadzeni razem, słabi stają się potężną siłą.

/cdn/

Protojerej Andrej Tkaczov

Źródło: Kanał YouTube
Tłumaczenie z rosyjskiego: Dimka Savova
Redakcja polska: Joanna Wyspiańska

Autor

Redakcja orthodox.fm - Portalu Medialnego Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej.