Jak pościć bez obłudy

W tym tygodniu kontynuujemy rozważania o. Pawła o poście i jego sensie. Autor, ks. prot. Paweł Welikanow jest rosyjskim teologiem i działaczem religijnym, protojerejem Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, docentem Moskiewskiej Akademii Duchowej. Tutaj można znaleźć pierwszą część rozważań o. Pawła.


Jak pościć bez obłudy

Jest to kontynuacja tekstu z ubiegłego tygodnia.

Część II

Kiedy Boże światło przenika do głębin ludzkiej duszy, powoli otwiera nas, stwarzając wielką przestrzeń wewnętrzną – większą, niż gdyby tego światła nie było w naszej duszy. Temu, kto myśli, że wyspowiadał się ze wszystkich swoich grzechów i je wszystkie odpokutował, polecałem by znalazł trochę czasu i został z samym sobą, spróbował odmówić krótką modlitwę śledząc swoje myśli – w jakim stopniu jestem zdolny zatrzymać tę modlitwę w swojej świadomości, w jakim stopniu mogę w ogóle nie myśleć o niczym lecz przebywać w stanie wewnętrznego stania przed Bogiem, żeby móc usłyszeć jakiś oddźwięk, odpowiedź od Boga.

I najprawdopodobniej zauważy, że po jego głowie błąkają się rozmaite myśli, zaciemniające właśnie to oko duszy. U bezgrzesznego człowieka oko duszy jest przejrzyste i przez tę przejrzystość Bóg odsłania Siebie przed tym człowiekiem i przed otaczającym światem. Jeśli się to nie dzieje, jeśli przez duszę tego człowieka nie przepływają prądy Bożych energii, Bożych sił i łaski, wtedy chodzi tylko o jedno: ten człowiek znajduje się w ślepej duchowej uliczce i jeszcze nie wie jak się z niej wydostać.
Jak nie wpaść w przygnębienie, jeśli spostrzegamy, że nasze wysiłki nie przynoszą żadnych rezultatów?

Święci ojcowie wskazują nam pewną bardzo głęboką myśl – celem naszych zmagań jest uświadomienie sobie swojej niemocy. Apostoł Paweł trochę paradoksalnie mówił o tym, żartował, że jeśli wszyscy się chwalą swoim pochodzeniem, dlaczego by i on się nie pochwalił, że pochodzi z takiej i takiej rodziny, że ma wykształcenie itd. A potem powiedział, że tego nie zrobi, ponieważ „Boża moc bowiem w słabości objawia się” /czasownik „objawia się” jest według Biblii prawosławnej – notatka tłumacza/, dlatego z dużo większą radością będzie się chwalił swoimi słabościami.

Przygnębienie pojawia się, kiedy sami określamy sobie pewne kryteria, skalę wartości i osiągnięć i kiedy z kolei nie potrafimy im podołać oczywistym jest, że ogarnia nas poczucie przygnębienia, gdyż rozumiemy, że nic się nam nie udaje. Z duchowego, ascetycznego punktu widzenia jest to pierwotnie postawą niepoprawną, ponieważ, kiedy człowiek czyni wysiłki w imię Boga, w imię Chrystusa, a nie w imię jakichś swoich uprzednich postanowień, wtedy skutek jest mu obojętny, o wiele ważniejszy dla niego jest sam proces. Jeśli w ciągu wykonywanej pracy człowiek czuje się gorzej lub lepiej i nawet postrzega to wszystko jakimś swoim ubocznym wzrokiem, nie jest to dla niego najważniejsze.

Skutkiem każdego naszego zmagania musi być poczucie naszej słabości i bezradności. Może wyglądać to dziwnie, ale na ile podniosłe i mocne jest zmaganie, na tyle większe jest ryzyko, że przykleimy się do samych siebie i poczujemy jakby duchową samowystarczalność. Jeśli byśmy zmówili 2345 razy Modlitwę Jezusową i po tym nagle z nieuchronnością poczuli w swoim sercu działanie łaski Bożej, to by było naprawdę straszne, ponieważ będzie oznaczało, że Bogiem możemy manipulować, kierować Nim poprzez pociąganie jakichś sznurków.

A kiedy modlimy się już od dawna, staramy się funkcjonować w określonych ramach i ograniczeniach, nie popełniamy jakichś strasznych grzechów, budujemy całe swoje życie w oparciu o cerkiewny rytm i przy tym nie czujemy, że zbliżamy się do Boga, lecz czujemy jeszcze większe spustoszenie, to oznacza, że Bóg nas stopniowo prowadzi ku stanowi głębokiego kryzysu wewnętrznego, abyśmy mogli w tym stanie spustoszenia zawołać do Niego z głębin swojej duszy: „Co się dzieje? Dlaczego? Gdzie jesteś?“

I wtedy staniemy się podobni do Hioba, który zadaje pytania i Bóg zaczyna mu odpowiadać. Ponieważ tylko w stanie pełnej bezradności wewnętrznej, porzucenia, obnażenia, podatności człowiek jest zdolny Go usłyszeć. Jeśli naprawdę potrzebuje kontaktu z Bogiem, oznacza to, że naprawdę potrzebuje tych odpowiedzi. Nie dlatego, że te odpowiedzi są czymś w rodzaju wisieńki na torcie jego wielkich zmagań i cnót, lecz dlatego, że czuje się tak źle, że gorzej nie można.

Dlatego poprawne czynienie przez nas dobra prowadzi najpierw do świadomości naszej nicości, a nie do poczucia wielkości i doniosłości naszych wysiłków.

Pamiętam bardzo dobrze, jak lubiłem jako seminarzysta chodzić do Troickiego soboru na braterskie nabożeństwa dziękczynienia. Wstawałem o 5-ej rano i spoglądałem na swoich współlokatorów, którzy błogo śnili. Zwykłe narastała we mnie fala samozadowolenia: „Oto, teraz pójdę pomodlić się i za was, skoro wy teraz śpicie“. Taka dumna szczodrość. Pewnego razu podzieliłem się tym ze swoim duchownym. Odpowiedział mi: „Słuchaj, jeśli podobna myśl pojawi Ci się w głowie, od razu się połóż i zasypiaj. Ponieważ jeśli będziesz nawet o 3-ej wstawać z takim poczuciem i modlić się o wszystkich, z tego nie będzie żadnej korzyści duchowej. Przeciwnie, jeśli na domiar wszystkiego uwierzysz, że jesteś najgorliwszy w modlitwie na twoim roku, wtedy na pewno Cię wypędzą z seminarium i to nawet nie z tego powodu. Zdarzy się coś innego i wylecisz.“

Zapamiętałem tę lekcję na całe życie. Jeśli skutkiem jakiegoś zmagania, w człowieku nie wzrasta poczucie jego własnej nicości – nie wymyślone, lecz realne – wtedy nie tylko nie będzie żadnej korzyści z tego zmagania, lecz mogłoby nas ono cofnąć.

Dlatego przed początkiem Wielkiego Postu prosimy jedni drugich o przebaczenie i w ten sposób odcinamy nasze roszczenia wobec innych ludzi, a nam samym uniemożliwiamy wpadnięcie w pułapkę duchowego samozadowolenia. I w ciągu samego Wielkiego postu staramy się aby wszystkie nasze zmagania w mniejszym lub większym stopniu odpowiadały mierze naszej pokory oraz mierze wiary. Wtedy, jeżeli będziemy mieli wiarę i rozumienie naszego stanu, zmagania będą przynosić nam korzyść i będziemy mogli poprzez nie wzrastać duchowo i doskonalić się.

Jak możemy naprawdę się zmienić, a nie tylko o tym mówić?

Myślę, że główne kryterium poprawności postu znajdujemy ponownie w Ewangelii: namaść twarz swoją olejem i tak pokaż, że post jest dla ciebie radością. Nie jest jakąś torturą samego siebie, lecz stanięciem obok siebie, aby umożliwić działanie w nas Bogu.

Prot. Paweł Welikanow
6 kwietnia 2021

Żródło: Двери БГ
Tłumaczenie z bułagrskiego na polski: Dimka Savova
Redakcja polska: Joanna Wyspiańska

Kontynuując korzystanie z tego serwisu zgadzasz się na używanie plików cookies. Więcej...

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close