Kazanie Patriarchy Kiryła na święto Zwiastowania Bogarodzicy

Kazanie Patriarchy Kiryła

Prezentujemy nagranie i tłumaczenie na język polski ważnego kazania, jakie wygłosił Patriarcha Kirył w czasie Boskiej Liturgii, sprawowanej na święto Zwiastowania Bogarodzicy w cerkwi Chrystusa Zbawiciela w Moskwie. W swojej jakże ważnej dla prawosławnych chrześcijan, szczególnie w obecnej dobie czasu, homilii Władyka przywołał kontekst duchowy panującej na całym świecie zarazy koronawirusa. Zachęcamy do zapoznania się i zadumy nad tymi ważkimi słowami.

Żródło: tvsoyuz

W imię Ojca i Syna i Świętego Ducha!

Świętujemy dziś wielkie święto, jedno z dwunastu największych – święto Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Jest to wydarzenie, które otworzyło nową erę w historii ludzkości. To wydarzenie, które legło u podstaw wielu bardzo wielkich przemian. Dziś często słyszymy słowo „kryzys”. Ludzie często używają tego słowa nie rozumiejąc do końca jego prawdziwego znaczenia i sensu. A „kryzys” to właśnie „przemiana”. Antyczne pojmowanie słowa „kryzys” oznaczało „przemianę”, przy czym – niekoniecznie ku lepszemu. Tak więc żyjemy w czasach „kryzysu”, to nie ulega wątpliwości, czyli że żyjemy w czasach „przemiany”. I oto pojawia się pytanie: jakiego rodzaju jest ta przemiana? Bardzo wielu ludzi jest przepełnionych strachem o swoje życie i zdrowie. I ten „strach” ma oczywiście swoje uzasadnienie. Cały świat ogarnia straszna infekcja. Przy czym ogarnia ona nie tylko jakieś tam regiony czy kraje, lecz cały Wszechświat. Jest to globalna „napaść”, jakich nie było we wcześniejszej historii. Najstraszniejsze epidemie zawsze były klęską narodów dużych i małych, obejmowały całe kontynenty, ale zawsze na świecie znajdowały się gdzieś zbawcze miejsca, gdzie była gwarancja, że tu można nie zachorować i nie zginąć. Dziś praktycznie takie miejsca nie istnieją, dlatego że znaleźliśmy się przed obliczem infekcji globalnej. I ten jeden fakt umiejscawia dziś nas w szczególnej historycznej przestrzeni. Powinniśmy się wszyscy poważnie zastanowić, co oznacza ta ogólnoświatowa „napaść”. Czym jest ta choroba, od której nie sposób się ukryć? Bóg zsyła choroby albo w celu ukarania, albo dla naprawy. A czasami jedno jest związane z drugim. Ważnym jest, żeby ta choroba, ten śmiertelny strach posłużył wszystkim nam „do poprawy”. Powinniśmy w końcu uświadomić sobie tę prawdę, która pozostaje oczywistą człowiekowi żyjącemu zgodnie z przykazaniami, ale jest zupełnie nieoczywista dla ludzi niewierzących. To dla nich nadszedł czas zastanowienia. A cóż to za PRAWDA? PRAWDA polega na tym, że Bóg jest Stwórcą Świata i to od Niego zależy los człowieka.

Wydawało by się, że potężny rozwój nauki od końca XIX i ogarniający cały wiek XX, początek XXI wieku to czas utrwalania autonomii człowieka, w tym od Boga. Oto my wszystko możemy, jesteśmy wielcy i silni, jesteśmy w centrum świata. Człowiek w centrum BYTU, a tak na marginesie, to nic nowego. Również w czasach starożytnych człowieka ogłaszano centrum BYTU. Wówczas ludzi nazywano bogami, lecz oni byli zwykłymi ludźmi, wraz ze swoimi żądzami. Kochali, gniewali się, intrygowali przeciwko sobie, lecz właśnie takich ludzi antyczna świadomość religijna umieściła w centrum życia duchowego, czyli innymi słowy, antyczne wyobrażenie o świecie postawiło człowieka w centrum BYTU. Wiemy, że również w czasach Chrześcijaństwa był taki okres, kiedy idee związane z prawem rzymskim aktywnie zaczęły się urzeczywistniać. To wszystko jest wtórne, lecz głównym niebezpieczeństwem tego okresu stało się to, że człowieka ponownie postawiono w centrum bytu i już konsekwentnie kolejne ideologie troskliwie przechowywały centralne miejsce człowieka we Wszechświecie. „Człowiek – brzmi dumnie”. Każdy, kto zna twórczość radzieckiego pisarza Gorkiego – pamięta te słowa, których uczniowie mojego pokolenia uczyli się na pamięć. „Człowiek to brzmi dumnie”, ponieważ nie istnieje żadna inna siła, która pozostawałaby w centrum ludzkiego życia. I właśnie ta cywilizacja antropocentryczna, która umieściła człowieka w centrum bytu, wyrzuciła Boga z życia, przesuwając go z centrum na peryferie BYTU. Popełniono straszliwy błąd. Dlaczego? Dlatego, że człowiek jest zjawiskiem ulotnym. U człowieka zmieniają się gusta, charakter, zwyczaje, przekonania, a nawet system wartości moralnych. I właśnie dlatego ta „zmienna składowa” nie może zagwarantować duchowego następstwa pokoleń, nie może gwarantować nienaruszalności życia człowieka. Dlatego, że jedynie BÓG jest niezmienny, w BOGU jest absolutna Prawda. W Nim pozostaje prawda absolutna i jeśli ON jest w centrum ludzkiego Bytu, to zadanie człowieka polega nie na tym, żeby walczyć z BOGIEM po to, żeby wypchnąć Go z centrum, lecz żeby przyjąć GO do swojego serca i umysłu i właśnie poprzez to stać się tym centrum ludzkiego współżycia, w którym powinien znaleźć się nowy człowiek, postępujący zgodnie z przykazaniami boskimi, urządzający życie zgodne z tym prawem.

Kiedy dziś, jeszcze raz chcę o tym powiedzieć, mówi się nam o kryzysie, to powinniśmy pamiętać, że kryzys to PRZEMIANA. I właśnie od nas będzie zależało, czy ta przemiana poprowadzi nas ku lepszemu, czy też ku gorszemu. Jeśli będziemy wpadać w panikę, tracić swoje człowieczeństwo, gdy te skomplikowane okoliczności życia nie doprowadzą nas do BOGA, jeśli po raz kolejny stracimy szansę na to, by stać się LUDEM BOŻYM, to wpadamy we władanie owych ludzkich kryzysów, we władanie zmiennego człowieka, który dziś wygłasza jedne idee i wartości, jutro inne i bardzo często zaczyna „gnębić” swoich bliźnich tylko po to, by te wartości i idee głoszone przez niego, stały się wartościami i ideami innych ludzi. Iluż jeszcze nam trzeba doświadczeń, ile doświadczeń powinna przejść ludzkość żeby wyjaśnić prostą prawdę – rezygnacja z Boga natychmiast stawia w centrum bytu człowieka, z jego niedoskonałością z jego zmiennością, z jego grzechami, z jego wyborami politycznymi, duchowymi, kulturowymi. Nigdy nie da się zjednoczyć rodzaju ludzkiego wokół tego nadczłowieka, dlatego że zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą: „ – To ja chcę być na tym miejscu!”. Przecież historia nas uczy, że tak już wcześniej bywało. Historia zna krwawe przewroty, kiedy jedni liderzy natchnieni i charyzmatyczni próbowali zająć owo centralne miejsce w życiu ludzi, a potem znajdowali się inni, którzy z kolei obalali tych pierwszych i tak bez końca.

Żyjemy w epoce przemian. To właśnie KRYZYS. Ale to od nas będzie zależało, czy ta przemiana będzie przemianą ku lepszemu, czy też ku gorszemu. Po to, by przemiana była tą „ku lepszemu” powinniśmy przypomnieć sobie o tym, że człowiek został stworzony przez BOGA, dlatego w centrum życia człowieka powinien być BÓG, z jego prawem, sprawiedliwym, nieomylnym, spełnianie którego prowadzi do autentycznego szczęścia nie tylko w jego życiu osobistym, skrywanym przed innymi, lecz do zbudowania relacji społecznych, relacji pomiędzy człowiekiem i przyrodą, relacji człowieka ze Wszechświatem, gdy w centrum pozostaje BÓG, to nic nie daje prawa człowiekowi do niszczenia otaczającego go świata. Następstwem którego są kataklizmy, epidemie, osobiste i powszechne nieszczęścia.

Niech dopomoże nam BÓG odbierać ten KRYZYS, jeszcze raz powtórzę – najlepszy czas do Przemian, które powinny stać się przemianami „ku lepszemu” dla każdego z pośród nas. Dla narodu, dla całej ludzkości. A co, jeśli nie skorzystamy z tej możliwości? Po raz kolejny „nadepniemy na grabie”, jak mówi znane przysłowie. Daj BÓG nam wszystkim dziś nasiąknąć tą Mądrością Bożą. Spróbować otworzyć swój umysł i serce na spotkanie z Bogiem. Nawet wówczas, gdy nie wychowywano nas w religijnej prawdzie, nawet wtedy, gdy nam się wydawało, że wiara jest czymś dalekim i obcym dla nas, że jest tym czymś, co należy do przeszłości. Daj Bóg, że uświadomimy sobie, że wiara jest wieczna, należy do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, łączy nas z Bogiem, który właśnie jest Panem historii. Dlatego dziś wszyscy modlimy się i prosimy Pana, żeby wybaczył nam nasze grzechy, by nas wspierał, nasz naród i całą ludzkość w tych ciężkich czasach, by dał możliwość zobaczyć i zrozumieć drogi Opatrzności Bożej, by dał możliwość poczuć sercem i umysłem jego obecność w naszym życiu i w życiu ludzkości i w całej historii ludzkości i wówczas to, co teraz nazywamy kryzysem, obecnym czasem przemian, stanie się kryzysem „ku dobremu”, przemianą na lepsze. O to powinniśmy wszyscy dziś modlić się koncentrując swoją wolę i siły, w tym robiąc wszystko by nie sprzyjać rozprzestrzenianiu się infekcji, kierować swoimi czynami tak, by nie przynosić szkody sobie i otoczeniu. My wszyscy moglibyśmy wyjść z tego doświadczenia stając się zupełnie innymi, silni wiarą, i jasnym rozumieniem tego, że Bóg jest Panem Historii. Niech ku tej radosnej, jasnej i natchnionej przyszłości otworzą cię serca i umysły naszego narodu i wszystkich ludzi, byśmy przyjąwszy Boga do serca mogli rzeczywiście urządzać taki świat, w którym grzech stałby się niewielką wysepką w oceanie miłości.

Amen

Tłumaczenie: Ludmiła Kędzierska