Starzec Paisjusz Hagiorytra – przedmowa sióstr redaktorek

Język nagrania - polski

Starzec Paisjusz HagiorytaRozpoczynamy cykl nagrań dźwiękowych, zawierających przemyślenia i mądrości mnicha ze Świętej Góry Athos – Starca Paisjusza Hagioryty, które zostały zebrane i wydane w publikacji „Z bólem i miłością o współczesnym człowieku”. Ojciec Paisjusz odszedł blisko 20 lat temu, mimo to jego mądre i krytyczne refleksje nad kondycją współczesnego świata nie straciły nic ze swojej aktualności.

Książka powstała dzięki mniszkom z Monasteru świętego Apostoła i Ewangelisty Jana Teologa w Suroti koło Salonik, które przez wiele lat pilnie notowały mądre rady i refleksje Starca Paisjusza. Aby pełniej zrozumieć całość tej cennej książki, publikujemy przedmowę przemyślnych sióstr redaktorek.

Przedmowa

Po swej śmierci w lipcu 1994 roku błogosławiony Starzec Paisjusz ze Świętej Góry zostawił światu testament duchowy  – swoje pouczenia. Prosty mnich, który otrzymał tylko elementarne wykształcenie w szkole początkowej, ale hojnie obdarzony mądrością przez Boga, zaiste wyczerpał swoje siły służąc bliźniemu. Jego nauki nie były kazaniami ani katechizacją. Sam żył według Ewangelii i jego pouczenia wypływały z jego własnego życia, którego znakiem wyróżniającym była miłość. „Ukształtował się” zgodnie z Ewangelią i dlatego przede wszystkim uczył nas całą swą osobą, a dopiero potem  – swoją ewangeliczną miłością i natchnionym przez Boga słowem. Spotykając się z ludźmi, tak różniącymi się od siebie, Starzec nie tylko cierpliwie wysłuchiwał tego, z czego mu się zwierzali. Z właściwą sobie świętą prostotą i rozwagą wnikał w głąb ich serc. Ich ból, ich niepokój, ich zmartwienia Starzec czynił swoimi. I wtedy niezauważalnie następował cud  – przemiana człowieka. „Bóg  – mówił Starzec  – czyni cud, kiedy serdecznie współczujemy w bólu drugiemu człowiekowi”.

Czułyśmy wielką radość widząc, z jakim zainteresowaniem czytano pierwsze książki poświęcone życiu i naukom Starca Paisjusza. Wielu ludzi ze zdziwieniem opowiadało o tym, że w tych książkach znajdowali odpowiedzi na dręczące ich pytania, rozwiązanie problemów i pociechę w troskach. Szczególną radość czułyśmy, widząc jak ludzi dalekich od Cerkwi, którzy przeczytali o Starcu, ogarniało dobre zaniepokojenie i zmieniali swoje życie. W związku z tym często wspominałyśmy słowa śpiewów cerkiewnych, poświęcone świętemu Bazylemu Wielkiemu: Żyje i umarł w Panu, żyje i z nami, przemawiając przez księgi*. Równocześnie, reagując na uporczywe prośby naszych braci w Chrystusie, czułyśmy konieczność zapoznania ich ze słowami Starca  – słowami, które zapisywałyśmy z czcią od chwili, kiedy życie naszego monasteru czyniło pierwsze kroki, i które nam samym przyniosły niemały pożytek.

Zrządzeniem opatrzności Miłosiernego Boga nasza wspólnota monastyczna zawdzięcza swoje istnienie Starcowi Paisjuszowi ze Świętej Góry. Właśnie ojciec Paisjusz otrzymał błogosławieństwo biskupa na założenie monasteru, właśnie on dołożył starań, by znaleźć miejsce na budowę. W roku 1966, poznawszy ojca Paisjusza w szpitalu po operacji płuc, jaką przeszedł, przyszłyśmy mu do pomocy. Od tej pory, będąc nam wdzięczny całym swoim szlachetnym i wrażliwym sercem, czuł się naszym starszym bratem i mówił, że jego obowiązkiem jest „urządzenie swoich sióstr”  – mając na myśli założenie monasteru.

W październiku 1967 roku, kiedy w monasterze zamieszkały pierwsze siostry, Starzec Paisjusz przyjechał do nas i spędził we wspólnocie dwa miesiące, pomagając nam w zorganizowaniu cenobitycznego trybu życia w monasterze. W ciągu następnych lat, mieszkając na Św. Górze Atos, Starzec zazwyczaj odwiedzał nas dwa razy do roku, pomagając swoimi natchnionymi radami i własnym przykładem w duchowym rozwoju zarówno całego monasteru, jak i każdej z sióstr z osobna. Poza tym ze Świętej Góry, z tej „duchowej oazy”, jak wyrażał się Starzec, pomagał nam swą modlitwą i listami, które przysyłał różnym siostrom oddzielnie lub wszystkim razem.

Tak więc w roku 1967 Starzec zaczął tworzyć podstawy układu życia wspólnotowego naszego monasteru. Wnikał we wszystkie aspekty życia wspólnoty  – poczynając od kwestii najprostszych, codziennych, aż do najpoważniejszych i duchowych. Miał wtedy 43 lata, ale był już mężem doskonałym do miary wielkości według Pełni Chrystusowej (Ef 4,13). Już wtedy ojciec Paisjusz posiadał zaiste mądrość Starca. Od pierwszych dni istnienia monasteru odnosiłyśmy się do jego słów jak do stów życia wiecznego (J 6,68) i miałyśmy świadomość, że są one tymi podstawowymi i niezachwianymi prawdami, na których powinnyśmy budować nasze codzienne życie. Dlatego bojąc się zapomnieć to, co mówił Starzec, śpieszyłyśmy zapisywać jego słowa, po to, by w przyszłości wykorzystać je jako trwały kanon naszego mniszego życia.

Kiedy zapełniły się notatkami pierwsze zeszyty, bardzo nieśmiało przedstawiłyśmy je Starcowi do oceny. Dlaczego nieśmiało? Dlatego, że Starzec zawsze podkreślał ważność stosowania pouczeń w praktyce, ponieważ nie chciał, żebyśmy tylko gromadziły „materiał”, nie wykorzystując go praktycznie. Żądał od nas pracy duchowej nad tym, co usłyszałyśmy i przeczytały. Starzec mówił, że w przeciwnym wypadku mnóstwo notatek i zapisków nie przyniesie nam żadnego pożytku, podobnie jak mnóstwo broni i amunicji nie przynosi pożytku państwu, którego armia nie jest wyszkolona i nie potrafi posługiwać się tym arsenałem. Ustępując przed naszymi wytrwałymi prośbami, ojciec Paisjusz zgodził się przeglądać nasze notatki i w razie konieczności (jeżeli któreś z jego słów nie były przez nas zrozumiane), wnosić swoje poprawki i uzupełnienia.

Starzec niósł pokarm duchowy naszej wspólnocie przez dwadzieścia osiem lat. W ciągu tych wszystkich lat zapisywałyśmy jego słowa: podczas zgromadzeń całej monasterskiej wspólnoty, a także podczas posiedzeń Rady Duchowej monasteru, w których brał udział. Z początku siostry prowadziły notatki odręczne, a w ostatnich latach zapisywały przy pomocy magnetofonu. Poza tym każda mieszkanka monasteru od razu po swoich osobistych rozmowach ze Starcem zapisywała ich treść. Dowiedziawszy się o tym wszystkim, ojciec Paisjusz trochę nawet nas zbeształ: „Po co wy to wszystko piszecie? Zbieracie sobie na czarną godzinę, czy co? Zadanie polega na tym, żebyście pracowały, stosowaty w praktyce to, co słyszycie. I kto wie, co wyście tam powypisywały! Ano, przynieście mi to zobaczyć!”. Ale kiedy pokazałyśmy notatki jednej z sióstr, Starzec uspokoił się i z zadowoleniem zawołał: „A więc to tak wygląda, moje drogie! Przecież ta siostra to istny magnetofon! Kropka w kropkę tak, jak mówiłem, tak i zapisała!…”.

Zazwyczaj nasze spotkania przebiegały w formie odpowiedzi udzielanych przez Starca na nasze pytania. Głównym tematem osobistych rozmów z siostrami zawsze były ich własne zmagania duchowe. Tematy na posiedzenia Rady Duchowej przygotowywane były zawczasu. Poddawałyśmy pod osąd Starca problemy, jakie gromadziły się w czasie jego nieobecności  – administracyjne i bytowe, duchowe i wspólnotowe, religijne i narodowe, a także wiele, wiele innych. Na koniec, w czasie ogólnych zebrań monasterskich, oprócz pytań, jakie zadawały siostry, powodem do tego, by Starzec zaczynał mówić na jakiś temat, mogło stać się cokolwiek: huk lecącego samolotu, warkot motoru, śpiew ptaka, skrzypienie drzwi, przypadkowo rzucone przez kogoś słowo  – Starzec potrafił ze wszystkiego wyciągać pożytek dla duszy. Byle drobiazg i błahostka mogły stać się powodem do długiej rozmowy na poważny temat. Starzec mówił: „Wszystko wykorzystuję dla kontaktu z wysokościami, z Niebem. Czy wiecie, jakie profity duchowe i jakie duchowe doświadczenie zyskuje człowiek, jeżeli pracuje duchowo nad wszystkim [co spotyka na swojej drodze]?”.

„Miłosierny Bóg przede wszystkim troszczy się o nasze życie przyszłe i dopiero potem  – o życie doczesne”  – mówił Starzec. On sam, spotykając się z ludźmi, miał ten sam cel: pomagając człowiekowi poznać wolę Bożą i złączyć się ze swoim Stwórcą, ojciec Paisjusz przygotowywał go do Królestwa Niebieskiego. Przytaczając przykłady z dziedziny przyrody lub nauki, sztuki lub życia codziennego, Starzec nie rozpatrywał ich abstrakcyjnie, w oderwaniu od rzeczywistości duchowej. Starał się obudzić ze snu dusze swoich rozmówców, przy pomocy przypowieści pomagał im zrozumieć głęboki sens życia i „uchwycić się Boga”.

Wypowiedzi Starca Paisjusza odznaczały się prostotą, błyskotliwością, żywym i niepowtarzalnym humorem. Wielką prawdę mógł wyrazić prosto i radośnie. „Ogrzewam was jak słoneczko” – mówił Starzec, mając na myśli to, że tak, jak niezbędne jest ciepło słoneczne, tak samo czułe duszpasterskie dotknięcie duszy pomaga jej otworzyć się i uleczyć z niedomagań. Było to zaiste duszpasterstwo natchnione przez Boga. Często przygotowywało ono duszę na przyjęcie surowych słów o niedopuszczającej kompromisów prawdzie Ewangelii. Dlatego nawet najsurowsze słowa Starca Paisjusza serce przyjmowało jak dobroczynną rosę. I dzięki temu uprawiana przez nauki Starca gleba serc przynosiła duchowy owoc.

Nagromadzone przez dwadzieścia osiem lat notatki, a także listy Starca ze Świętej Góry, zostały uporządkowane po jego śmierci. Posegregowałyśmy materiał według tematów dla wygodniejszego korzystania z niego w naszym codziennym

życiu. Równocześnie zostały usystematyzowane przez nas epizody z życia Starca, a także te cudowne wydarzenia, które dane mu było przeżyć. Wszystko to ojciec Paisjusz odsłaniał przed nami nie po to, by się chwalić. Opowiadaniami o sobie dawał nam zaiste duchową jałmużnę. „Opowiadam wam o tym wszystkim  – mówił  – nie po to, byście mnie odznaczyły medalami i nazywały zuchem. Opowiadając o wojnie, o wojsku albo o czymś innym, nawet o czymś śmiesznym, nie mówię ot, tak sobie. Chcę zwrócić na coś waszą uwagę, chcę, żebyście uchwyciły sens. Rzeczy pustych i bezużytecznych nie mówię nigdy”. Starzec oddawał swoją krew, żeby wzmocnić naszą słabą anemiczną wiarę. Będąc zaiste Królewskim  – Bożym synem, Starzec pragnął „zadrasnąć” naszą dobrą ambicję i ukształtować w nas szlachetność duszy, byśmy zbliżyły się do Boga. „Czerpię z siebie, czerpię  – mówił  – i jaki tego rezultat? Przecież żeby wam pomóc, muszę opowiadać o bardzo wielu sprawach. Decyduję się na wielką rozrzutność  – trwonię swoje duchowe zapasy! Czy chociaż przynosi to wam korzyść? Chcę powiedzieć, że tracę każde wydarzenie, opowiedziane po to, żeby wam pomóc  – czy mówię o objawieniu się w moim życiu Opatrzności Bożej, czy o jakimś cudownym wydarzeniu. Czy choć jest z tego jakiś pożytek?”

 

Biorąc pod uwagę trudne czasy, w których żyjemy, postanowiłyśmy podzielić cały materiał, jaki jest w naszym posiadaniu, na odrębne tomy według tematów i zacząć publikację od tych tematów, które mogą budzić najszersze zainteresowanie. Wiele z tych problemów to sprawy proste i codzienne, jednakże jeżeli nie traktować ich tak, jak wymaga tego Ewangelia, to rezultaty będą opłakane (jeżeli nie zgubne) i dla tego, i dla przyszłego życia.

Przy tematycznej selekcji materiału i przygotowywaniu go do publikacji natchnieniem dla nas było wyrażone za życia pragnienie Starca Paisjusza, by napisać książkę „dotyczącą wszystkich  -świeckich, mnichów i duchownych”. Starzec nie zdążył zrealizować swego zamiaru, ponieważ cały swój czas poświęcał ludziom przychodzącym do jego kaliwy. Mimo gaśnięcia sił cielesnych, oddawał siebie ludziom bez reszty. W jednym z jego listów ze Świętej Góry czytamy: „…A moje nowiny są takie: mnóstwo ludzi, a ja sam jestem zmęczony i wyczerpany. Ludzi z ich problemami jest coraz więcej i więcej, a o moich siłach cielesnych szkoda mówić  – lepiej módlcie się, żeby ich nie ubywało. Muszę trochę dbać o siebie  – przecież nigdy nie mam prawa powiedzieć »nie mogę«. Możesz, nie możesz  – ale musisz”.

 

Jak powiedziano wyżej, Starzec Paisjusz zazwyczaj odpowiadał na nasze pytania. Dlatego przy opracowaniu książki została zachowana forma dialogu. Odpowiedzi Starca są wzbogacone bliskimi tematycznie urywkami z jego listów do monasteru i różnych ludzi, z książek napisanych przez niego, z osobistych notatek sióstr i innych ludzi, które były sporządzone w trakcie rozmów z nim. Te uzupełnienia odpowiedzi Starca na to lub inne pytanie zostały wprowadzone po to, by naświetlić temat w sposób możliwie jak najpełniejszy. Dołożono starań, by żywy i radosny ton ustnych wypowiedzi Starca nie zagubił się w zapisie na papierze. Pewne powtórzenia, przy pomocy których Starzec chciał szczególnie podkreślić taki lub inny sens wypowiedzi, nie zostały przez nas skrócone. Zachowałyśmy niektóre wykrzykniki, zawołania, jakie często spotyka się w ustnych wypowiedziach Starca, i które też wyrażają jego wielką miłość do Boga i ludzi.

Starzec Paisjusz często mówił o życiu monastycznym. Przyczyna tego leży nie tylko w tym, że jego wypowiedzi zwrócone były do mniszek. Starzec chciał, żeby każdy człowiek  – zarówno mnich, jak i świecki  – posiadł tę radość monastyczną, pochodzącą z oddania się bez reszty Bogu. W ten sposób człowiek pozbywa się poczucia niepewności, zrodzonego z wiary w swoje „ ja”, i już w tym życiu ma przedsmak rajskiej radości.

 

Książka „Z bólem i miłością o współczesnym człowieku” jest pierwszym tomem z serii „Słów” Starca Paisjusza ze Świętej Góry. Dla ułatwienia czytelniczej percepcji tom podzielony jest na cztery części tematyczne. Z kolei każda z części dzieli się na rozdziały, a każdy rozdział – na podrozdziały ze stosownymi tytułami. Przypisy pod tekstem są przeznaczone przede wszystkim dla ludzi nie znających cerkiewnej i patrystycznej terminologii.

 

Jak powiedziano wyżej, Starzec nierzadko wykorzystywał przykłady z dziedziny nauki, sztuki i innych specjalistycznych dziedzin. Pragnąc uniknąć błędów w terminologii specjalistycznej, konsultowałyśmy się z naszymi braćmi w Chrystusie,

kompetentnymi w tej lub innej dziedzinie. Serdecznie dziękujemy im za te poprawki, które wnieśli, inspirowani swoim szczególnym szacunkiem dla Starca Paisjusza. Jesteśmy z góry wdzięczne naszym czytelnikom za wszelkie rady i uwagi.

Prosimy w modlitwach, by ta „duchowa rozrzutność”, na którą w swej wielkiej miłości decydował się Starzec Paisjusz, przyniosła pożytek prostym i dobrze usposobionym duszom czytelników, by wzbogacili się oni Bożą mądrością, zakrytą „przed mądrymi i roztropnymi, a objawioną prostaczkom” (patrz: Łk 10,21). Amen.

Niedziela Wszystkich Świętych, 14 czerwca 1998 roku
Ihumenia monasteru Świętego Apostoła i Ewangelisty Jana Teologa
mniszka Filotea z siostrami w Chrystusie

* Ze strof przed Synaksariuszem, po 6 pieśni kanonu na jutrznię, 1/14 stycznia


 

Starzec Paisjusz Hagioryta. Słowa, tom I, Z bólem i miłością o współczesnym człowieku, Książkę
Starzec Paisjusz Hagioryta. Słowa, tom I, Z bólem i miłością o współczesnym człowieku, Monaster świętego Apostoła i Ewangelisty Jana Teologa, Suroti, Saloniki, Wydawnictwo „Bratczyk”, Hajnówka, Monaster Świętego Wielkomęczennika Dymitra, Saki – można nabyć w serwisie www.sklep.cerkiew.pl.