Jutrznia Wielkiego Piątku

Jutrznia Wielkiego Piątku - nabożeństwo dwunastu Ewangelii

Jutrznia Wielkiego Piątku, najczęściej nazywana nabożeństwem dwunastu pasyjnych Ewangelii, nie wymaga wielkiego komentarza. Tu słowo znaczy dokładnie to, co znaczy. Nie znajdziemy w nim ukrytych praobrazów, metaforycznego znaczenia, jak w przypadku Józefa czy Hioba, czy Izajaszowych wizji. Dziś wszystko jest do końca jasne, jak sam Ewangeliczny przekaz. Nadszedł bowiem czas nie dla teologicznych rozważań, lecz dla zupełnie innych duchowych procesów i przeżyć.

Nagrania dokonano w Wielkim Tygodniu 2015 r. w katedrze prawosławnej pw. Przemienienia Pańskiego w Lublinie. Nabożeństwo dwunastu Ewangelii zostało odprawione pod przewodnictwem Jego Ekscelencji Arcybiskupa Abla.

Jutrznia Wielkiego Piątku - nabożeństwo dwunastu Ewangelii

 

Treścią nabożeństwa wielkopiątkowej jutrzni jest […] bezpośredni przekaz ewangeliczny, podzielony na dwanaście części zaczerpniętych ze wszystkich czterech Ewangelii. Po każdym z nich następują swoiste poetyckie komentarze, tzw. Antyfony. Dopełniają i rozjaśniają one swą treścią ewangeliczne perykopy. Oprócz dwunastu fragmentów pasyjnych Ewangelii, całe nabożeństwo celebruje się w znak wielkiego duchowego święta, ponieważ widząc bezgraniczne uniżenie swego Pana i Zbawiciela, Cerkiew jednocześnie ogląda Jego chwałę.

 

Już pierwsza czytana Ewangelia (J 13, 31-18,1) zaczyna się słowami Chrystusa, mówiącymi o Jego uwielbieniu:

„Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w Sobie Samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale -jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.”

(J 23,32-35).

 

Chwała, o której Jezus mówił Swym uczniom, teraz niewidzialnie otula stojący przed nami na podwyższeniu Krzyż. Jak niegdyś górę Synaj i starotestamentową Arkę Przymierza, tak teraz otacza ona Golgotę. I im bardziej narasta smutek, który niesie ze sobą każda kolejna Ewangelia, tym silniej zdaje się rozbrzmiewać w cerkiewnych hymnach pieśń chwały na cześć uwielbionego Zbawiciela.

 

Po odczytaniu czwartej Ewangelii (J 18,28-19,16), kończącej się słowami: Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano (J 19,16), chwała ta już nie umilknie. Będzie brzmieć nieprzerwanie, wywyższając Boga skrywającego się pod postacią sługi.

 

Chrystus zawisł na Krzyżu. Strach wstrząsnął całym stworzeniem, nie mogącym patrzeć na swego Boga tak wielce znieważonego i upokorzonego. Dlatego zadrżała ziemia i pokruszyły się skały, rozdarła się zasłona świątyni, a umarli powychodzili z grobów. Słońce skryło swe promienie, zaciągając mrokiem cały świat. Ogromny strach ogarnął całą ziemię. Słyszymy o tym w kolejnych Ewangeliach i w dziesiątej antyfonie:

Ten, Który odziewa się światłością jak szatą, stał nagi na sądzie i został uderzony w policzek ręką, którą stworzył. Nieprawi zaś ludzie przygwoździli do krzyża Pana Chwały. Wtedy rozdarła się zasłona świątyni, słońce zaćmiło się, nie mogąc patrzeć na poniżanego Boga, przed Którym wszystko drży. Jemu to pokłońmy się!

(z Antyfony po czwartej Ewangelii, seria dziesiąta, ton 6.)

 

W tym też czasie, jakby przypominając ludziom o wszystkich cudach uczynionych przez Siebie na ziemi, Chrystus zwraca się do Żydów z napomnieniem:

Ludu mój! Cóżem ci uczynił, albo w czym zawinił?

Twoich niewidomych uczyniłem widzącymi, trędowatych oczyściłem, podniosłem człowieka lezącego na łożu. Ludu mój! Cóżem ci uczynił? Czym Mi odpłaciłeś? Za mannę – żółcią, za wodę – octem. Zamiast miłości, przygwoździliście Mnie do krzyża. Już więcej tego nie zniosę, przywołam Mych pogan, i oni Mnie wysławią z Ojcem i Duchem, a Ja im dam żywot wieczny.

(z Antyfony po czwartej Ewangelii, seria dwunasta, ton 8.)

 

Ku szczególnemu duchowemu wzruszeniu skłania nas ostatnia, piętnasta antyfona, śpiewana po piątej Ewangelii:

Dzisiaj na drzewie wisi Ten, który na wodach ziemię zawiesił. Na Króla Aniołów zakładana jest korona cierniowa. W szatę hańby przyobleczony jest Ten, Który niebo przyodziewa obłokami. Policzkowany jest Ten, Który w Jordanie uwolnił Adama. Gwoździami przybity jest Oblubieniec Kościoła. Włócznią przebity jest Syn Dziewicy. Kłaniamy się cierpieniom Twym, Chryste. Kłaniamy się cierpieniom Twym, Chryste. Kłaniamy się cierpieniom Twym, Chryste. Pokaż nam Twe chwalebne Zmartwychwstanie!

(z Antyfony po piątej Ewangelii, seria piętnasta, ton 6.)

 

W ślad za tym porażającym swą treścią utworem podąża wyznanie wiary przed stojącym pośrodku świątyni Krzyżem Pańskim – Drzewem Golgoty, Drzewem Raju:

Krzyż Twój, Panie, jest życiem i wspomożeniem Twego ludu, w nim mając nadzieję, Tobie ukrzyżowanemu Bogu naszemu śpiewamy: Zmiłuj się nad nami!

(z Antyfony po piątej Ewangelii, seria piętnasta, ton 6.)

 

Wychwalając Chrystusa, Cerkiew jednocześnie otacza chwałą Jego Przenajświętszą Matkę, Bogurodzicę, Im cięższe stają się męki Syna i coraz trudniejsze do zniesienia cierpienia Matki, tym bardziej Cerkiew wysławia Bożą Rodzicielkę, w swych hymnach. Przedostatnia antyfona kończy się pełnymi uwielbienia słowami:

Raduj się, któraś od aniołów przyjęła radość świata. Raduj się, któraś zrodziła swego Stwórcę i Pana. Raduj się, któraś była godną być Matka Boga.

(z Antyfony po piątej Ewangelii, seria czternasta, ton 8.)

 

I oto, na tle smutku i chwały tego dnia, rozlega się ciche ludzkie wołanie. To głos łotra, ukrzyżowanego po prawicy Chrystusa. Łotra, który wnet uwierzył w Boskość Jezusa i w głębi serca okazał Mu współczucie.

 

Kilka zaledwie słów powiedział łotr na krzyżu, i znalazł wielka wiarę, zbawił się w jednej chwili i pierwszy otworzył bramy raju, i wszedł doń. Panie, Który przyjąłeś Jego pokutę, chwała Tobie!

(z Antyfony po piątej Ewangelii, seria czternasta, ton 8.)

 

Owych kilka słów wyrwało się z ust sprawiedliwego łotra niczym głębokie wyznanie wiary w imieniu całej ludzkości. I choć ten cichy głos ludzkiego cierpiętnika był usłyszany jedynie przez Boskiego Cierpiętnika – Chrystusa, to Cerkiew podchwyca go, by w sercach wiernych wzmocnić go i rozszerzyć go do rozmiarów pięknej, poruszającej duszę pieśni o rozsądnym łotrze – błagorazumnom razbojnikie… – śpiewanej trzykrotnie przed dziewiątą Ewangelią:

Rozsądnego łotra w jednej chwili raju uczyniłeś godnym, Panie, i mnie oświeć drzewem Krzyża, i zbaw mnie.

(Eksapostilarion na jutrzni Wielkiego Piątku)

 

Tuż przed nastąpieniem tej pieśni słyszymy słowa „Kazania na Górze” – dziewięciu błogosławieństw: Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni, Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie (Mt 5,3-12). Teraz, stojąc u podnóża Chrystusowego Krzyża, wspólnie powtarzamy za sprawiedliwym łotrem:

W Królestwie Twoim wspomnij nas, Panie, gdy przyjdziesz, w Królestwie Twoim…

 

Nasz wzrok, podobnie jak Najświętszej Bogurodzicy, utkwiony jest w ukrzyżowanym Chrystusie. Nie znajdujemy w sobie słów, którymi moglibyśmy w tej chwili wyrazić swoje współczucie dla Jego cierpienia. Z pomocą nam przychodzą święci hymnografowie. Wspierając się ich talentem, z bólem serca wzywamy:

Każdy członek Twego ciała przecierpiał dla nas poniżenie: Głowa – ciernie, oblicze – oplucie, szczęki – policzkowanie, usta – smak octu rozpuszczonego w żółci, uszy – urągania niegodne, plecy – bicie, a ręka – trzcinę, całe ciało – boleść krzyża, członki – gwoździe, bok – włócznię. Przecierpiałeś za nas i wyzwoliłeś nas z cierpień, zstąpiłeś do nas z przyjaźni do człowieka, i podniosłeś nas. Wszechmogący Zbawco, zmiłuj się nad nami.

(Stichira na stichownie – Apostychesy, ton 3.)

 

I oto nadeszła chwila, w której wszystko się dokonało. Chrystus, skłoniwszy, oddał ducha (mówią o tym Ewangelie od szóstej do dziewiątej). W tym momencie milkną usta wszystkich kaznodziei. W trakcie wielkopiątkowej jutrzni kapłani rzadko kiedy wygłaszają kazania. Cóż bowiem można powiedzieć, gdy Ewangelia mówi sama za siebie, gdy Słowo Boże świadczy o Sobie z Krzyża? Możemy odpowiedzieć na to jedynie głębokim szacunkiem i bojaźnią Bożą, skłoniwszy swe umysły i serca u podnóża Chrystusowego Krzyża (istnieje również pobożna tradycja, by podczas słów: oddał ducha i tym podobnych, mówiących o chwili śmierci Jezusa, czynić głęboki pokłon do ziemi).

 

Za chwilę usłyszymy, jak apostoł Jan, umiłowany uczeń Chrystusa, któremu Pan powierzył w opiekę Swą Przenajświętszą Matkę, odprowadza Bogurodzicę do swego domu (Ewangelia dziewiąta). W tym czasie inny pobożny człowiek, Józef z Arymatei, który był jednocześnie tajnym uczniem Jezusa, wyprasza u Piłata ciało Nauczyciela. Wraz z Nikodemem owijają je całunem i składają do grobu (Ewangelia dziesiąta: Mk 15,43-47 i jedenasta: J 19,38-42). Piłat, za namową faryzeuszy, ustanawia przy grobie straż, aby przypadkiem uczniowie Jego przyszedłszy nocą, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych (Mt 27,64). Żołnierze poszli więc i zabezpieczyli grób opieczętowując kamień i stawiając straż (Ewangelia dwunasta: Mt 27,62-66). Tymi słowami kończy się ewangeliczna opowieść o męce i śmierci naszego Pana i Zbawiciela.

 

Po słowach rozesłania: Chrystus, prawdziwy Bóg nasz, Który przecierpiał opluwanie, bicie, policzkowanie, Krzyż i śmierć za zbawienie świata dla modlitw przeczystej Swej Matki, świętych i godnych wszelkiej czci apostołów, świętych sprawiedliwych przodków Bogoczłowieka, Joachima i Anny, i wszystkich świętych, zmiłuje się i zbawi nas, bo jest Dobrym i Przyjacielem człowieka – jeszcze przez chwilę pozostajemy w świątyni. W modlitwie i skupieniu podchodzimy, by ucałować Święty Krzyż. Wracając do domów, niesiemy w rękach płonące świece. Ich płomień łagodzi ciemności nocy i oświetla nam drogę. Dodaje otuchy. Przypomina, że gdzieś tam w środku, w nas samych też tli się podobny płomyczek – naszej wiary, naszej modlitwy, miłości do Boga, nadziei… Być może to pasyjne wielkopiątkowe nabożeństwo sprawiło, że świeci się coraz mocniej? Warto poświęcić resztę tej dzisiejszej nocy, by, czuwając z Chrystusem, zastanowić się także nad sobą. I mnie oświeć Drzewem Krzyża

 

Tekst opracowano na podstawie:

Czuwajcie ze Mną - Siostry Monasteru w TurkowicachCzuwajcie ze Mną. Z Chrystusem przez Krzyż do Zmartwychwstania.
Siostry Monasteru Opieki Matki Bożej w Turkowicach, Turkowice 2015.
Zachęcamy do sięgnięcia po tą ciekawą i pięknie wydaną książkę.