Święty Spirydon biskup Tremithus

Ikona św. Spirydona

W dniach 15-22 sierpnia 2015 roku naszą Cerkiew odwiedzą relikwie św. Spirydona. To ważne dla wszystkich wiernych prawosławnych w Polsce wydarzenie stało się możliwe dzięki zaangażowaniu Bractwa Prawosławnego św. św. Cyryla i Metodego. 17 sierpnia moszczom św. Spirydona będzie się można pokłonić w Białej Podlaskiej, Terespolu i w monasterze w Jabłecznej. Publikujemy kolejny już materiał – tym razem tekst Adama Magruka, który ukazała się w Biuletynie Bractwa Prawosławnego św. św. Cyryla i Metodego – aby przybliżyć sylwetkę tego wielkiego i ważnego dla nas świętego.


Święty Spirydon biskup Tremithus

Adam Magruk

Ikona św. SpirydonaW ciągu ostatnich kilku lat postać św. Spirydona – wielkiego hierarchy Cerkwi Greckiej – staje się coraz bardziej znana, czczona i wychwalana przez wiernych prawosławnych na całym świecie, w tym również na gruncie słowiańskim. W Rosji na ten przykład jest ona czczona niemal na równi ze św. Mikołajem Cudotwórcą. Nie wszyscy jednak, do końca wiedzą kim właściwie był ów biskup i czym zasłużył sobie na tak ogromne uznanie i uwielbienie Matki Cerkwi. Dlatego też w poniższej publikacji chcielibyśmy pokrótce przybliżyć jego osobę.

Przyszły biskup Tremithus przyszedł na świat w 270 roku w biednej rodzinie zamieszkującej niewielką cypryjską miejscowość Asia. Jego pobożni rodzice – jak i on sam – utrzymywali się z pasterstwa owiec. Od najmłodszych lat swego życia Spirydon odznaczał się łagodnością starotestamentowego Dawida, serdeczną dobrocią Jakuba oraz Abrahamową gościnnością i miłością. Bezdomni zawsze mogli liczyć na schronienie w jego domu zaś wędrowcy odnajdowali w nim pożywienie i odpoczynek. Prostota i wielkoduszność, jaka biła z jego oblicza, pokora, skromność ale i miłość wobec bliźniego cechowały Spirydona, który nie miał względu na człowieka. Za nieustanną pamięć o Bogu natomiast, Pan obdarzył swego wiernego sługę darem przepowiadania przyszłości, uzdrawiania nieuleczalnych chorób i wyganiania biesów. Kiedy dojrzał on do podjęcia ważnych życiowych decyzji, postanowił założyć rodzinę. Nie dane mu jednak było długo cieszyć się radością płynącą z błogosławionego życia małżeńskiego. Jego żona umiera dosłownie kilka lat po ślubie, „osierocając” Spirydona i ich małą córeczkę Irenę. Ogromnym oparciem w tych trudnych chwilach były dla niego słowa biblijnego Hioba Cierpiętnika:

Bóg dał i Bóg zabrał. Niech będzie imię Pańskie błogosławione na wieki.
(Hi 1,21).

Jedyne pocieszenie w tym ogromnym bólu i smutku święty odnajdywał w czytaniu i głoszeniu innym Słowa Bożego. To właśnie za Jego pośrednictwem pocieszał każdego, kto pogrążony jest w rozpaczy i potrzebuje słowa otuchy. Odtąd wielu zaczęło u jego boku odnajdywać spokój i wyciszenie w swoich codziennych troskach ale i orędownika w sytuacjach beznadziejnych.

Niedługo potem, po wielu namowach, głównie ze strony hierarchii kościelnej i gorącej prośbie wiernych, przyjmuje on święcenia kapłańskie, stając się tym samym gorliwym sługą Ewangelii, wypełniwszy w sposób najbardziej doskonały słowa Apostoła Pawła, który wymagał od pasterza stada Chrystusowego nienaganności, trzeźwości umysłu, rozsądku, przyzwoitości, gościnności, sposobności do nauczania, niekłótliwości, opanowania i niepożądania bogactw ziemskich (1 Tym 3,2-4).

Po śmierci biskupa Tremithus (dziś jest to niewielkie miasteczko o nazwą Tremetusia, leżące ok. 25 km od centrum Nikozji), nikt nie miał wątpliwości, że jedynie Spirydon jest najbardziej godnym objąć te wysokie i zaszczytne stanowisko. Wierni jednogłośnie wybrali swego nowego arcypasterza1. Ta nowa sytuacja nie zmieniła nic w jego zachowaniu. Nie pozwolił nigdy – a szczególnie teraz, kiedy jako hierarsze będą mu oddawać szczególną cześć i uznanie – aby pycha wkroczyła do jego serca.

Niezwykła pokora i prostota towarzyszyły mu również po chirotonii biskupiej. Nadal nosił skromny ubiór, zaś jego głowę codziennie pokrywała czapka – wykonana ze splecionych gałęzi wierzbowych (lub liści palmowych) – jaką nosili w ówczesnych czasach wiejscy chłopi i pasterze owiec. Już na początku swej pracy duszpasterskiej Spirydon musiał stawić czoło suszy, połączonej z plagą dziesiątkującą mieszkańców Cypru. Widząc nieszczęście, jakie spadło na wiernych, Spirydon wzniósł swe modlitwy do Boga. Zdaniem Symeona Metathrastesa: Potrzeba wymagała kolejnego Eliasza lub kogoś do niego podobnego, kogoś kto swą modlitwą otworzy niebiosa. Nie było nikogo takiego poza Spirydonem. Gdy plaga szalała pochłaniając coraz to nowe ofiary on sam poczuł się odpowiedzialny za swych wiernych. Skierował swe słowa do miłosiernego Boga jak pasterz do Pasterza. I Bóg natychmiast sprawił, że chmury pojawiły się w oddali. I Bóg utrzymywał chmury w oddali nie pozwalając dotrzeć im na Cypr, dopóki Spirydon ponownie się do niego nie zwrócił. Gdy święty zapłakał szczerze nad losem swych poddanych z nieba spadł obfity deszcz. I owoce zaczęły dojrzewać, plony rosnąć, a wszystkie nieszczęścia skończyły się w jednej i tej samej chwili. A Spirydon – dodaje Metathrastes – otrzymał łaskę większą niż sam Eliasz, jeśli mogę tak butnie stwierdzić. Był to pierwszy z cudów, które miały stać się udziałem pobożnego biskupa.

Jedną z najważniejszych kart w historii Kościoła było zwołanie przez cesarza Konstantego Wielkiego Soboru w Nicei w 325 roku, który później otrzymał również miano „Ekumenicznego”. Zwołany on był przeciwko heretyckiej nauce Ariusza, według którego Chrystus nie był prawdziwym Bogiem a został stworzony w czasie. Nie uznawał on również współistotności Ojca i Syna a tym samym i Ducha Świętego. Dodatkowo Syn i Duch przewyższają godnością inne stworzenia: lecz tylko Ojciec zasługuje na miano Boga Doskonałego. Święty Cypryjczyk odegrał na tym soborze jedną z kluczowych ról w obronie ortodoksyjności wiary. Cytowany już wcześniej Symeon Metathrastes przypisuje świętemu udział w stworzeniu tzw. „Wyznania Wiary”, które oddzieliło prawdę od herezji. Do dnia dzisiejszego zachował się opis wystąpienia Spirydona przeciw jednemu ze stronników Ariusza. Oto jego obszerny fragment: Lecz Bóg Wszechmogący pokazał, że Królestwo Niebieskie jest ufundowane nie przez słowa, a przez siłę. Jeden ze świętych ojców z imienia Spirydon, biskup Trimithous bardzo prosty w naturze i niewykształcony w mowie poprosił o pozwolenie przemówienia do filozofa. Lecz ojcowie znając prostotę myśli i słów świętego starali się mu przeszkodzić. Ten jednak nie przejmował się tym. I wystąpił on z tłumu i powiedział: „W imię Jezusa Chrystusa filozofie skup się i wysłuchaj co zamierzam powiedzieć”. I filozof odpowiedział: „Mów więc, a ja będę słuchał”. Wtedy Spirydon rzekł:

Jest jeden Bóg, Stworzyciel nieba i ziemi i wszystkich rzeczy pomiędzy nimi. On jest jedynym, Który rządzi czterema siłami niebios. On jest stworzycielem człowieka z ziemi i to On ustanowił wszystkie rzeczy zarówno te widzialne jak i niewidzialne. Jego odwiecznym Słowem i Duchem niebo i ziemia zostały stworzone, wielka i cudowna to była praca. A rzeczy następowały po sobie, gwiazdy, światło, dzień noc i wszystkie inne rzeczy. To Słowo Boże, Które my znamy jest Synem Bożym, zrodzonym z Dziewicy, ukrzyżowanym i w końcu pochowanym. Lecz powstał ponownie, wstąpił pomiędzy niebiosa i my wstąpimy wraz z Nim i da nam wieczne życie. I wierzymy, że przyjdzie ponownie, by osądzić nasze czyny, słowa i myśli. I wierzymy, że jest z jednej substancji, wspólnej Ojcu, dzieli z Nim tron i wszelkie honory. Czy się z tym nie zgadzasz filozofie?

Po długiej chwili ciszy mógł on odrzec tylko: „Tak, wydaje mi się, że tak jest”. Aby jeszcze bardziej przekonać wszystkich wątpiących, iż Trójca Święta to Trzy Osoby ale jeden Bóg, Spirydon wziął do ręki kawałek gliny (niektórzy mówią tu o glinianym naczyniu lub cegle) i po uczynieniu nad nią znaku krzyża zawołał: W imię Ojca! Po chwili wybuchł z niej płomień, po czym dodał: I Syna! I natychmiast pociekła woda. Zaś po wypowiedzeniu: I Świętego Ducha! – w jego ręku została tylko garstka piasku. Wielu zgromadzonych przecierało oczy ze zdumienia, widząc to niecodzienne zjawisko. Spirydon natomiast chciał w ten sposób udowodnić, iż tak jak owe trzy elementy: ziemia, woda i ogień, złączone tworzą jedną całość – glinę, tak samo analogiczna sytuacja ma miejsce w relacjach i odwiecznym życiu zachodzących między Trzema współistotnymi Osobami Trójcy Świętej: Ojcem, Synem i Duchem Świętym.

Święty Biskup sprawował Boską Liturgię niemalże codziennie. Pewnego dnia, w jej trakcie, kiedy świątynia była pusta i hierarcha wezwał: Pokój wszystkim!(cs. Mir wsiem!), nowicjusz, który był jedynym wiernym obecnym wówczas w cerkwi usłyszał gromki głos Chórów anielskich, który brzmiał: I duchowi twemu! Mogło to oznaczać tylko jedno: nawet niebiosa pomagały Spirydonowi i współuczestniczyły w jego służbie Bogu. Był on przede wszystkim człowiekiem modlitwy, modlitwy, która nigdy nie gasła w jego ustach.

Pod koniec swojego życia Spirydon stał się postacią powszechnie rozpoznawaną i darzoną szacunkiem już w całym Cesarstwie. Gdy Konstantyn Wielki podupadł na zdrowiu, jego uzdrowicielem okazał się święty z Cypru. Władca mianowicie rozpaczliwie wzywał lekarza, obdarzonego mocą Boską, zdolnego go uleczyć. Jeden z historyków zanotował: Bóg ukazał cesarzowi we śnie nieskończoną liczbę biskupów i spośród nich tylko dwóch otoczonych było jasną mgłą. Konstantyn zinterpretował tę mgłę jako znak, że tylko dwóch z nich ma moc zdolną ukoić jego cierpienia. Lecz Bóg nie ujawnił mu ani ich imion, ani miast z których pochodzili. Listy zostały wysłane w najodleglejsze zakątki państwa przyzywające biskupów przed oblicze władcy. I gdy cesarz nie rozpoznał żadnego z nich posłał po biskupa Cypru Spirydona. Wielki uzdrowiciel przybył do Antiochii i gdy stanął przed Konstantynem ten od razu go rozpoznał. Cesarz oparł głowę na ramieniu świętego i natychmiast otrzymał oczekiwaną pomoc, bo nie było żadnej innej mocy uzdrawiającej, która przyniosłaby zbawienie od bólu. Żadne lekarstwa, ani inne rzeczy pochodzenia ludzkiego nic nie zdziałały, tylko łaska niebios pomogła.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż największymi cudami, które miały miejsce dzięki jego świętym modlitwom były wskrzeszania umarłych. Oprócz historii przywrócenia życia swej zmarłej córce, zachowało się także opowiadanie o pewnej kobiecie, która przyszła do świętego z martwym synem na rękach, prosząc o jego wstawiennictwo. Po krótkiej modlitwie Spirydona dziecko otworzyło natychmiast oczy, zaś matka z wrażenia, radości i szoku, jakiego doświadczyła zemdlała i po chwili zmarła. Święty biskup ponownie wzniósł ręce ku niebu, po czym zwrócił się do owej kobiety: Niewiasto powstań z umarłych i stań na nogi! Tak też się stało.

Na kilka dni przed swoim odejściem do wieczności, Bóg odkrył Spirydonowi w widzeniu, kiedy ma to nastąpić. Spoczął w Panu około 348/358 roku w wieku 78/88 lat, w podziemiach cerkwi p.w. Świętych Apostołów w Tremithus. Jego pamięć obchodzona jest rokrocznie 12/25 grudnia – czyli w dzień, w którym oddał swą duszę w ręce Władcy życia i śmierci.

W jaki sposób jednak, imię św. Spirydona stało się nierozerwalnie złączone z grecką wyspą Korfu, skoro za swego życia nie odwiedził jej ani razu? Po kilkudziesięciu latach od jego śmierci, dokonano wydobycia doczesnych szczątków biskupa. Ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich nie dość, że nie uległy one naturalnemu rozkładowi, to wydzielały dodatkowo przyjemną woń. Wewnątrz trumny znaleziono również gałązkę bazylii – roślinę królewską, której nazwa w kulturze greckiej jest terminem, podobnie brzmiącym ze słowem „król” (gr. vasileias – król, vasilikos – bazylia). Kiedy w pierwszej połowie VII wieku, rozpoczęły się najazdy Saracenów na Cypr, w celu uniknięcia zbezczeszczenia i zniszczenia relikwii, zostały one przewiezione przez cesarza Justyniana II do Konstantynopola. Tam miały one przebywać aż do ok. roku 1456, kiedy to kapłan o imieniu Grigorios Polieuktos (niektórzy historycy mówią o ks. Georgiosie Kalochairetisie), w obawie przed ich profanacją ze strony Turków, potajemnie przenosi je na zajmowane wówczas przez łacinników Korfu, które było w jego przekonaniu najbardziej bezpiecznym miejscem. Tam spoczywają one do dnia dzisiejszego.

Święty niejednokrotnie okazywał swoją bezcenną pomoc mieszkańcom Kerkiry. Oto tylko niektóre ze znanych i udokumentowanych faktów historycznych. W 1550 r. klęska głodu opanowała całą wyspę. W tym samym czasie z powodu niesprzyjających wiatrów, żaden okręt będący na morzu nie mógł dopłynąć na jakąkolwiek redę. Nagle w Niedzielę Paschy Chrystusowej do portu Kerkirskiego zacumował statek przewożący mąkę. Na pytanie mieszkańców co ich tutaj sprowadziło, kapitan odpowiedział, że we śnie święty Spirydon zachęcił go do zmiany kursu na Korfu, ponieważ mieszkająca tam ludność głoduje. Za ten cud mieszkańcy odwdzięczyli się ustanawiając procesję na jego cześć w Wielką Sobotę. Zaś w latach 1630 i 1673 uchronił wielu przed plagą cholery, dziesiątkującą tamtejsze tereny. Kiedy mianowicie pobożni Grecy zebrali się w cerkwi p.w. Świętego Spirydona, aby modlić się do patrona o wybawienie przed zarazą, jeszcze tego samego dnia liczba ofiar cholery nagle zmalała, by w Niedzielę Palmową całkowicie zniknęła z Kerkiry. W pierwszej połowie XVIII w. natomiast, pomógł Kerkireńczykom w zwycięstwie nad Turkami, którzy w 1716 r. namiesiąc opanowali wyspę. W obozie tureckiej armii krążyła plotka o świętym, który w przebraniu duchownego straszy tureckich żołnierzy, zwiększając w ten sposób panikę przed wenecką flotą i mieszkańcami Kerkiry. Viktorię nad wrogami natychmiast przypisano boskiej interwencji świętego.

Niezliczone są cuda jakich dokonywał i dokonuje do dnia dzisiejszego. Słynie on z natychmiastowej pomocy, wszystkim zwracającym się do niego ze szczerą prośbą. To wielki orędownik i wybawca od wszelkich nieszczęść, niepowodzeń, klęsk i dramatów życiowych.

Warto w tym miejscu dodać, że relikwie św. Spirydona, choć zachowane w całości, pozbawione są jego prawej ręki. Aż do roku 1984 była ona przechowywana w Rzymie w świątyni Zakonu Oratorianów. Dzięki wieloletnim staraniom metropolity Kerkiry i Paksosu Tymoteusza, powróciła do Grecji, i to właśnie ona odwiedza różne części Hellady i świata. Relikwie te spoczywają w race z dwoma zamkami, którą jednocześnie otwierają dwie osoby posiadające dwa różne klucze. Pobożna tradycja lokalna głosi, iż kiedy istnieją trudności przy jej otwarciu i wieko nie daje się podnieść – oznacza to, iż świętego nie ma akurat „w domu” i zapewne udał się pomagać znajdującym się w trudnym położeniu i pocieszać strapionych. Może o tym świadczyć obuwie, które pokrywa jego święte stopy, a które wykonane z miękkiego materiału, dość często – z powodu widocznego „zużycia” jest wymieniane na nowe. „Stare” buty natomiast są rozdzielane na części wiernym i stanowią domową relikwię. Tysiące wiernych, z całego świata przybywają każdego roku do tego wyjątkowego miejsca, pozostawiając świętemu w podzięce, bądź jako prośby o łaskę, liczne dary, spośród których najczęściej spotykane to złote łampady, umieszczane potem nad relikwiarzem Spirydona.

W samej tylko Grecji jest około 80 cerkwi poświęconych jego pamięci. Wszystko to dowodzi głębokiej, pobożnej czci i uwielbieniu, jakim otaczany jest ten święty. Jego kult jest wciąż obecny na wyspie, a pamięć o nim – z pokolenia na pokolenie – podtrzymywana przez jej mieszkańców z tym większym zapałem, im więcej pielgrzymów przyjeżdża pokłonić się cypryjskiemu biskupowi.

Ikona PDFTekst: Adam Magruk
Źródło
Biuletyn informacyjny Bractwa św. św. Cyryla i Metodego, nr 1/2015 (67)/2015

 

Troparion św. Spirydona

Pierwszego Soboru byłeś obrońcą i cudotwórcą, mający Boga w sercu Spirydonie, ojcze nasz. Przeto zmarłą w grobie przywołałeś i żmiję w złoto zamieniłeś, i kiedy śpiewałeś święte modlitwy, aniołów współsłużących tobie miałeś, o świętobliwy. Chwała Temu, który daje tobie moc, chwała Koronującemu Ciebie, chwała Temu, który poprzez Ciebie uzdrawia wszystkich.